LUDZIE PRZEDE WSZYSTKIM

wywiad dla Kulis kołobrzeskich

2012-09-25 22:50

Wyzwania, które stoją przed nami

- rozmowa z Bogdanem Błaszczykiem, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej

- Na początek naszej rozmowy wróćmy do ostatniej sesji Rady Miejskiej.  Przypomnijmy uchwałę dotyczącą zmiany wymiaru godzin pracy nauczycieli pracujących w oddziałach integracyjnych.  Radni PO zadecydowali, że ci nauczyciele mają pracować dłużej niż inni. SLD oraz związki zaskarżyły tę uchwałę do wojewody, który ją uchylił niemal w całości.  Skargę na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody formalnie złożyła Rada Miasta, jednak jak się okazało, tak naprawdę złożył ją sam prezydent, bez omawiania jej z radnymi. To się radnym nie spodobało, rozgorzała dyskusja, dlaczego prezydent sam decyduje… Efekt: prezydent opuszcza salę obrad, urażony zachowaniem radnych.   Dlaczego się na nich obraził Pana zdaniem?

- Uważam, że zbyt mocno uwierzył w siebie. Największym grzechem władzy jest pycha.  A w całej tej sprawie chodziło  o to, że SLD pokazało profesjonalizm  w działaniu. Odwołanie się od rozstrzygnięcia Wojewody , moim zdaniem,  miało służyć  przykryciu porażki władzy. Inną sprawą jest fakt, że dominacja  władzy wykonawczej nad uchwałodawczą w naszym mieście trwa już tak długo, że każdy przejaw samodzielnego myślenia Radnych może wyzwolić bunt i gniew – a to właśnie miało miejsce. Jest to bardzo zły objaw. Sprawując władzę trzeba mieć więcej pokory i być podatnym na cudze argumenty.

- Jednak nie można powiedzieć, że SLD w Radzie Miasta – mimo, że jest w mniejszości – nie ma wpływu na bieg zdarzeń i podejmowanie uchwał. Nawet ostatnia sesja pokazała, że ważne sprawy zostały uchwalone po waszej myśli.

- Nawet będąc w mniejszości opozycja może mieć  większy wpływ na bieg zdarzeń, warunkiem jednak jest zachowanie pewnych  form dialogu z ugrupowaniem rządzącym. Niestety ta chęć dialogu ze strony PO się urwała. Pozostało samodzielne myślenie. Prowadzi to częściej o działań konfrontacyjnych. Mamy jednak nadzieję, że wyborcy śledzą tok zdarzeń. Ta sesja była dla nas sukcesem. Obroniliśmy nauczycieli przed niezgodną z prawem interpretacją Karty Nauczyciela. Wytknęliśmy rzeczowo błędy w zarysowanym zdawkowo projekcje systemu promocji miasta przedstawiając własny pomysł na zarządzanie promocją. Pokazaliśmy alternatywę dla branży turystyczno-uzdrowiskowej. Jako ważny wkład w systemowe rozwiązania uważam naszą poprawkę do nowelizowanego statutu miasta w sprawie powołania  Komisji Morskiej wraz z jej zakresem kompetencji. Nasza argumentacja była na tyle przekonywująca, że szef klubu PO wyraził chęć przedyskutowania jej na komisji i zaproponował, za naszą zgodą, zdjęcie tej uchwały z porządku obrad. Mam nadzieję, że na następnej sesji poprawka ta zostanie wniesiona i komisja zostanie powołana a Rada Miasta wyrazi większe zainteresowanie w rozstrzyganiu spraw związanych z zarządzaniem portem komunalnym i szeroko rozumianą gospodarką morską.

- Przejdźmy teraz do spraw związanych z Sojuszem Lewicy Demokratycznej i działaniach partii na terenie miasta. Patrząc na opinie kołobrzeżan, wyrażające się między innymi komentarzami  pod publikacjami internetowymi, cykl spotkań „przy kawie” – czy to pierwsze z Grzegorzem Napieralski, czy drugie z Leszkiem Millerem, spotkały się w większości z pozytywnymi  komentarzami.  Można powiedzieć, że zarówno dzięki przywódcy partii, a także lokalnym działaniom, SLD może zaskoczyć w następnych wyborach…

- To miłe stwierdzenie, choć tak naprawdę komentarze pod publikacjami internetowymi  nie są w pełni odzwierciedleniem  opinii społecznej. Internet – spośród wszystkich zalet – ma jedną wadę, mianowicie to, że często odrywa  czyn ( słowo)od odpowiedzialności. Anonimowość powoduje, że czasami zamiast dyskusji pojawiają się inwektywy. Sojusz Lewicy Demokratycznej w kilku ostatnich wyborach osiągał wynik wyborczy w Kołobrzegu w granicach 16 – 22  procent poparcia. Nie jest to zły wynik. Z naszych obserwacji wynika , że obecnie daje się zauważyć tendencję zwyżkową. Myślę, że wyborcy naszego miasta i powiatu mogą mieć uzasadnione poczucie, że stanowimy tak kadrowo jak i programowo alternatywę dla innych partii w sprawowaniu władzy.

- Pana opinia na temat głośnej wizyty ministra Gawłowskiego. Jak twierdził, przyjechał „uspokoić społeczeństwo”, a jednak odnośnie kandydata na prezydenta miasta powstało więcej zamieszania niż było. Takie działanie to kolejne plusy dla SLD, przynajmniej na podwórku lokalnym…?

- Ta konferencja prasowa  pokazała rzeczywisty poziom demokracji w Platformie Obywatelskiej. Okazało się kto i jak rozstrzyga i ustawia pozycje członków partii. Przedstawione plany kadrowe na kilka lat przed wyborami osłabiają pozycję prezydenta . Sesja pokazała już te objawy .

- Dzisiaj rzeczywistość jest zdecydowanie  inna, niż w latach, kiedy był Pan prezydentem miasta. Po pierwsze: w wyborach czekają nas  okręgi jednomandatowe, po drugie: nie ma już Zarządu Miasta, a prezydent ma pełnię władzy.  Z Pana perspektywy, jako niegdyś prezydenta miasta i posła – jak wygląda władza, kiedy patrzy się na nią z boku?

- Ubolewam, że system partyjny w naszym kraju opiera się o wodzostwo, co powoduje, że awansują ludzie niekoniecznie wybitni. Władza wykonawcza  w gminach i na szczeblu kraju dominuje nad władzą ustawodawczą i to jest systemowy błąd. Nie uważam okręgów jednomandatowych za remedium na całe zło. Nie pokładam w tym systemie również wielkich nadziei.  Szyldy partyjne nadal będą dominować. Czy  radny poczuje się bardziej związany z wyborcami –  czas pokaże.

Silne uprawnienie wójta, burmistrza, prezydenta ma swoją zaletę.  Sami podejmują decyzje i rozstrzygnięcia.  Ich praca jako „organu” w porównaniu z dawnym Zarządem  Miasta  jest efektywniejsza. Jako prezydent poświęcałem dużo czasu żeby przekonywać członków Zarządu do podejmowania decyzji  i rozstrzygnięć wyrażanych w formie głosowania. W konsekwencji musiałem te decyzje firmować i za nie odpowiadać mimo, że w głosowaniu miałem zdanie odrębne.

Natomiast silny mandat Prezydenta pochodzący z bezpośrednich wyborów gasi formy demokracji w Radzie Miasta. Dziś…? Może się prezydent obrazić i wyjść z sali. 

- Załóżmy jednak, że wahadło wyborcze przechyla się na stronę SLD i  wygrywacie następne wybory. Jak znaleźć się jako rządząca partia w tej nowej politycznej rzeczywistości?

- Nie budujemy w Kołobrzegu wodzowskiej partii. Mamy młodego, wykształconego, kreatywnego szefa z doświadczonym zapleczem członkowskim.  Nie ma konfliktów personalnych. Tworzymy program i debatujemy, jak rozstrzygniemy te problemy. Organizujemy otwarte spotkania środowiskowe i konferencje w kontekście wyzwań, które stoją przed nami. Z pewnością będziemy słuchać głosów mieszkańców i będą one rozważane. Chcemy być otwarci dla ludzi i dla nich pracować. Wierzę, że jesteśmy dobrą alternatywą dla naszych wyborców.

- Dziękuję za rozmowę.

Kontakty

Błaszczyk Bogdan

Biuro Rady Miasta
ul. Armii Krajowej 12
78-100 Kołobrzeg

+48 602 120 108

Wyszukiwanie

© 2010 Wszystkie prawa zastrzeżone.

Załóż własną stronę internetową za darmoWebnode